Deviant Login Shop  Join deviantART for FREE Take the Tour
×

:iconeunrii: More from eunrii


More from deviantART



Details

Submitted on
October 28, 2013
Link
Thumb

Stats

Views
169
Favourites
6 (who?)
Comments
26
×
Siedzę na niewygodnej przystankowej ławce. Wiercę się z nudów, zerkam po raz setny na zegarek w komórce, wciskam ręce do kieszeni kurtki, wzdycham ciężko. Chowam twarz w wysokim kołnierzu. Mruczę pod nosem coś o punktualności - a raczej jej braku - tutejszych miejskich środków komunikacji. Marzę o tym, by znaleźć się w domu. Czuję się ociężała, mam wrażenie, że zmarnowany czas lepi się do mojej skóry niczym brud. Ramiona bolą mnie od dźwigania ciężkiego plecaka. Moje włosy przypominają gniazdo wyjątkowo nadpobudliwego ptaka. O Boże, oby nikt nie zwracał na mnie uwagi. Chcę być niewidzialna. Jestem wrakiem istoty ludzkiej.
Wtedy pojawia się on. Musiał dopiero tutaj przyjść. Nie mogłabym nie zwrócić na niego uwagi.
Jest wysoki, szczupły, jego sylwetka zdradza, że ten chłopak nie uprawia zawodowego podjadania chipsów podczas oglądania głupich komedii. Nogi ma długie, szczupłe. A może tylko takie się wydają przez obcisłe, przetarte na kolanach jeansy... Czarne martensy sięgają mu za kostkę, ich czubki połyskują leniwie w blasku jesiennego słońca. Ma na sobie flanelową koszulę... i nic poza tym. Cholera, nie jest mu zimno? Ta luźna szmatka w niebiesko-czarną kratę mu wystarcza? Jej rękawy są podwinięte do łokci, odsłaniają przedramiona, które moje koleżanki określiłyby jako "apetyczne". Cóż, wyglądają naprawdę nieźle… Serio podniecam się czyimiś przedramionami?! Przez moje ciało przebiega dreszcz, jednak sama nie wiem, czym jest on wywołany. Zimnem? A może rosnącą ekscytacją? Chłopak jest przystojny i dostrzegam to nawet z tej odległości. Skórę ma bladą, alabastrową. Na jej płótnie odznaczają się drobne ciemne cętki. Piegi... rany, w czasach sztucznych opalenizn zupełnie zapomniałam o ich istnieniu. Jego włosy początkowo wydają mi się ogniście rude. Moje oczy przyzwyczajają się do tej barwy i szufladkuję ją jako przybrudzoną miedź. Zdaję sobie sprawę z tego, że uśmiecham się do zamka swojej kurtki. Co, przecież jestem tylko dziewczyną, która lubi ładnych chłopców... Zafascynowana podnoszę się z ławki i robię kilka nonszalanckich kroków do przodu, poprawiając niedbale plecak na ramieniu. Wtapiam się w tłum innych mieszkańców Seattle, zirytowanych spóźnieniem wyczekiwanego przez nich autobusu. Zerkam w lewo, jakbym miała nadzieję, że pojazd magicznie pojawi się w polu naszego widzenia. Z nieukrywaną radością spoglądam w prawo - tu jesteś, jednak mi nie uciekłeś! Chłopak grzebie w swoim telefonie, postrzępiona grzywka odkleja mu się od wysokiego czoła, odsłania kształtne ucho. Mojej uwadze nie umyka rządek srebrzystych kolczyków, dużych kółek, zdobiących jego chrząstkę. Jest ich... huh, dużo. Nie mogę oszacować przelotnym spojrzeniem, ile, może sześć, siedem. Poprawiam całkowicie niepotrzebnym gestem włosy, wiem, że może je uratować jedynie szczotka. Albo nożyczki. Poza kolczykami w uchu chłopaka tkwi słuchawka. Zżera mnie ciekawość, czego może w tej chwili słuchać, chociaż... ta zagadka może być łatwa do odgadnięcia. Chłopak ma na ramieniu znoszoną, szmacianą torbę, zdobi ją okazała kolekcja naszywek. Moje pożądliwe spojrzenie wychwytuje krzywą buźkę z iksami zamiast oczu - no pewnie, Nirvana. To do niego pasuje... Okładka "Badmotorfinger" Soundgardenu, koślawe logo Pearl Jamu, skromna gwiazda Stone Temple Pilots. Chłopak chowa telefon do kieszeni spodni i widzę, że jego usta rozchylają się lekko w cichym westchnięciu. Pewnie też jest zmęczony… Wciska dłonie do tylnych kieszeniach, tak bardzo im zazdroszczę w tej chwili. Kołysze się od niechcenia na piętach, zerka jakby ukradkiem w lewo. Paraliżuje mnie widok jego twarzy, osłabiająco przystojnej i wyrazistej. Zgrabny nos, ostre rysy, wydatne kości policzkowe miękko odznaczające się pod bladą skórą. Ma ładnie wykrojone wargi, cholera, dlaczego... Stoję zbyt daleko, by zobaczyć, jakiego koloru ma oczy, dosyć duże i otoczone rozkosznie długimi rzęsami. Z pewnością są ciemne. Brązowe. Czekoladowe? To wcale nie zniechęca mnie do bezmyślnego gapienia się w jego stronę. Wręcz przeciwnie.
Cholera.
Patrzy na mnie.
Ma chłopak refleks - wychwytuje moje spojrzenie, uczepia się go i szybko nie puszcza. Spogląda na mnie uważnie, nie ukrywając swojego zainteresowania moją żałosną osobą. Unosi cienką brew, a ja pąsowieję tak, jakby co najmniej podciągnął koszulę lub zdjął spodnie. Przez ułamek sekundy myślę, że jest zły, jednak... uśmiech bezwstydnie flirtuje z jego bladoróżowymi wargami. Gorąco mi. Śmieje się ze mnie? Wyglądam aż tak źle? A może zaczęłam się ślinić? Uspokaja mnie jego spojrzenie. Jest ciepłe, przyjazne. Nie, nie, on nie śmieje się ze mnie... tylko do mnie. Pociesznie, sympatycznie. W mojej głowie kotłuje się setka sprzecznych myśli - jedna wrzeszczy, że ten chłopak musi być próżny. Schlebia mu twój podziw, a jak! Pewnie ogrom dziewczyn tak się na niego gapi, musiał do tego przywyknąć! Inna jednak mruczy niepewnie, że ten uśmiech ma mi dodać otuchy, przecież razem czekamy na autobus w rosnącym mrozie... Wargi drętwieją mi z zimna i nerwów, moje policzki płoną dziewczęcym rumieńcem. W końcu zbieram się w sobie i słabo odwzajemniam uśmiech. Nagle zapominam o zepsutej fryzurze, o bolących ramionach, sztywnych plecach i zmarzniętych dłoniach. Chłopak, jakby zachęcony moją odpowiedzią, uśmiecha się jeszcze szerzej. Wzdryga się teatralnie i przewraca oczami, dając mi do zrozumienia, że ma już dosyć czekania. Onieśmielona wybucham idiotycznym chichotem.
Autobus pojawia się z donośnym szmerem. Pieprzony Harry Potter, SKĄD... Wszyscy zbierają się dookoła mnie, chcąc jak najszybciej wślizgnąć się do ciepłego i dusznego wnętrza pojazdu. Mój Rudy Romeo również dołącza do tego kręgu, jest tak blisko mnie, że czuję słaby zapach jego włosów. Rozpoznaję melodię dudniącą z słuchawek - Stone Temple Pilots, "Big Bang Baby". Czekam, aż chłopak wejdzie przede mną. On jednak spogląda na mnie, by szarpnąć lekko głową. Przepuszcza mnie...? I znowu się uśmiecha... Autentycznie miękną mi nogi. Wiem, że mnie nie słyszy, jednak rzucam mu ciche "dzięki".
Czuję się jak bogini, gdy wsiadam do autobusu.

I got a picture of a photograph
Of a wedding and a shell
It's just a burning aching memory
I never kiss and tell...
Produkt może zawierać śladowe ilości błędów oraz orzechów arachidowych.
Nadal choruję i w efekcie mojej ciężkostrawnej nudy wyszło mi coś takiego. Wstawiam, bo w końcu napisałam coś niezamulającego. Mogą być błędy, bo pisałam ciurkiem na kompie.
Bóg Seksu, o którym piszę, to moja postać, u mnie i :icondaeyoon: otoczona mistycznym kultem. Ryży, Źrebak, Jeremiasz, Dżeremię, czyli po prostu Jeremy. Nie ukrywam, jestem do skurczysyna przywiązana jak diabli. Wysokie, rude, tańczące* (jazzy i tańce nowoczesne tak melancholijnie wow tak uczuciowo), grunge'owe. Małomówny flegmatyk, nad wyraz skromny i sympatyczny. Jest bardzo opanowany, na początku znajomości może być chłodny i nieufny... Ma praktycznie wszystkie cechy typowego flegmatyka: łagodność, dużo empatii, skłonność do zamyśleń, przyjemne poczucie humoru, jak już się odezwie, to z sensem. Perfekcjonista, uwielbia słuchać innych i przyglądać się ludziom. Nie gryzie, ale lepiej nie denerwować. Wtedy pokazuje inne oblicze. Chociaż żywo interesuje się fizycznością kobiet (macie tutaj nawet komiks: daeyoon.deviantart.com/art/Ske… ), bytuje sobie beztrosko ze swoim chłopakiem.
Przy pisaniu brzęczał mi w uchu ten utworek i jego fragment zamieściłam w tekście:
www.youtube.com/watch?v=G0gAxu…
A tutaj macie Dżeremię w wykonaniu Daeyoon: daeyoon.deviantart.com/art/KOL…
ANDŻEJ.


*Wiem, wychodzi na to, że wszyscy moi OCe tańczą, ale tańczących mam tylko czterech!
Add a Comment:
 
:iconbrokulowa:
brokulowa Featured By Owner Nov 23, 2013  Hobbyist Writer
Mam ochotę zazgrzytać zębami gdy widzę coś w stylu "jam takie przeciętne dziewczę, a on bogiem z Olimpu".
Ale to jednak nie zmienia faktu, że czytało się bardzo przyjemnie :3

A oto mój sposób na przystojnych osobników w autobusach/tramwajach/metrze:
(zawsze działa!)
Przewiercasz takowego wzrokiem, tak długo dopóki nie zwróci na Ciebie uwagi, potem teatralnie odwracasz wzrok w tym samym momencie, gdy ów przystojny spojrzy na Ciebie. Cała zabawa polega na tym by nie dać się złapać na otwartym gapieniu się.

Powodzenia! x3
Reply
:iconeunrii:
eunrii Featured By Owner Nov 24, 2013  Hobbyist Writer
O rany.
Tłumaczyłam już wcześniej, że ja NIE PISZĘ takich rzeczy na co dzień. Nigdy wcześniej nie napisałam czegoś takiego, jak to opowiadanie. I nawet napisałam, jakie czynniki miały na mnie wpływ - książka, muzyka, chęć napisania czegoś co nie będzie zamulaniem na poziomie "rzycie soł brótal". Pisząc to opowiadanie miałam właśnie taki zamiar, by czytelnik je odbierał w taki sposób, w jaki ty je odebrałaś.
Dziękuję jednak za opinię!
Reply
:iconbrokulowa:
brokulowa Featured By Owner Nov 24, 2013  Hobbyist Writer
Rozumiem, czasem każdy musi napisać coś w tym stylu ;p
Widać odebrałam to co artysta miał na myśli :3

Nie ma sprawy~
Reply
:icondarcydangouleme:
DarcydAngouleme Featured By Owner Nov 2, 2013  Hobbyist Writer
Moje pierwsze zetknięcie z Jeremy'm i Twoim stylem. Masz takie lekkie pióro, ten kawałek czyta się bardzo przyjemnie. Przezabawnie opisałaś moment spotkania ich spojrzeń. Zapewne też tak czasami wyglądam. Słowo 'spąsowiałam', jak dawno go nie widziałem, a jest w trąbkę, nie?
Twoja bohaterka jest naprawdę słodka i urocza. Lubię ją, i Jeremy'ego także.
Reply
:iconeunrii:
eunrii Featured By Owner Nov 2, 2013  Hobbyist Writer
Ranyyyyy, nawet nie wiesz, jak bardzo mi miło! Huuuuh, powiem ci, że teraz też pąsowieję... Ta bohaterka jest istotą niezidentyfikowaną, jednakże emocje są typowo moje. Jestem bardzo podatna na piękno, w tym na piękno ludzkie. Widok pięknej twarzy, pięknego ciała, pięknych włosów wywołuje we mnie ogrom uczuć. Zapamiętuję je, by móc się nimi podzielić z innymi. Może kogoś to zainspiruje. Strasznie się cieszę, że podoba ci się opowiadanie i że polubiłeś moje postaci (przede wszystkim Jeremy'ego)! To wiele dla mnie znaczy...
Reply
:icondarcydangouleme:
DarcydAngouleme Featured By Owner Nov 2, 2013  Hobbyist Writer
Ja także zapamiętuję rzeczy, które się mnie podobają. Różne szczegóły; wzór na portfelu, kolor paznokci, materiał bluzki i tym podobne. 
Cieszę się, że mogłem sprawić Ci przyjemność i się odwdzięczyć.
Reply
:iconskarpetaa:
Skarpetaa Featured By Owner Oct 29, 2013  Hobbyist Traditional Artist
Ogólnie bardzo stronię od tekstów typu "jestem taka przeciętna, och, a on taki piękny, uśmiecha się do mnie, boszebosze". Ale twoje opowiadanie przypadło mi do gustu. Czytało się lekko i przyjemnie, choć nie obyło się bez zgrzytu zębami.
Nie moje klimaty i tyle, choć opis niejakiego Źrebaka wyjątkowoooo udany :heart:
Reply
:iconeunrii:
eunrii Featured By Owner Oct 29, 2013  Hobbyist Writer
Wiesz co, powiem ci, że ja też nie lubię takich rzeczy i pierwszy raz napisałam coś takiego. Ale po pierwsze primo: to jeden z niewielu tekstów, w którym nie zamulam... A po drugie primo, możesz uznać to za beznadziejne tłumaczenie: jestem opętana przez "Pięćdziesiąt Twarzy Greya"! Jeśli czytałaś, to kojarzysz pewnie, że tam jest podobna forma, ona pospolita, a on boskiboskiboski. Po prostu udzieliło mi się to i mamy efeks... ;-;
Reply
:iconskarpetaa:
Skarpetaa Featured By Owner Oct 30, 2013  Hobbyist Traditional Artist
Spal tą książkę, zanim złoży jaja XD
Reply
:iconeunrii:
eunrii Featured By Owner Oct 30, 2013  Hobbyist Writer
Nie, bo bardzo mi się podoba... ;u;
Reply
Add a Comment: